| ||
|
Notatka redakcyjna do rozprawy z dnia 15.12.2005 r jedenastej w kolejności i siódmej w II edycji. W dniu 15 grudnia ok godz. 1500 na kolejnej rozprawie karnej oskarżonego Stanisława Maliszewskiego, byłego dyrektora Zespołu Szkolno – Gimnazjalnego w Pławnie odbyły się końcowe wystąpienia stron a więc oskarżyciela i samego oskarżonego. Sąd przychylił się do mojego wniosku formalnego i przy braku sprzeciwu stron zezwolił na elektroniczną rejestrację dźwięku i obrazu wystąpień oraz ogłoszenia wyroku. Prokurator krótko i zwięźle przedstawił umotywowane zarzuty oraz zawnioskował o uznanie oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów i wymierzenia określonej kary pozbawienia wolności. | ||
![]() | ||
|
Oskarżony Stanisław Maliszewski w swoim długim i odbiegającym od meritum „przemówieniu” z uporem maniaka, świadomie i z premedytacją wypierał się dokonania zarzucanych mu i udowodnionych w toku wielu rozpraw czynów. Winą obarczał innych, często perorował w kierunku widowni odbiegając od tematu, świadomie chcąc sprowokować zamieszanie w przebiegu rozprawy. Mój komentator i „znawca sprawy komputerowej Maliszewskiego” przewidział bardzo dokładnie zachowanie się oskarżonego nawet zacytował fragmenty jego wystąpienia, co prawie idealnie się pokryło. Oskarżony miał czelność prosić o uniewinnienie na koniec wystąpienia. Czelność, dlatego iż w toku wielu rozpraw często przyznawał się do winy pod ciężarem, jednoznacznych udowodnionych faktów. Wygląda to więc tak – oskarżony zgadza się, że czarne jest czarne. Ale twierdzi, iż to czarne jest białe i taką interpretację jego zdaniem powinni wszyscy przyjąć, czy to nie bezczelność, obłuda oraz świadoma i z premedytacją prowadzona manipulacja faktami? O zgrozo! Jak taki człowiek mógł być wiele lat tolerowany jako dyrektor placówki szkolnej, nauczyciel i wychowawca młodzieży? Głośne, dzięki mediom, sprawy przestępczych działań i zachowań pedagogów na obrzeżach byłego województwa częstochowskiego ujawnione nie tak dawno świadczą dobitnie, iż z Kuratorium Oświaty byłego województwa „rozpełzły się” po placówkach pedagogicznych przyległych terenów najgorsze „czarne owce” tego zawodu. To tak zwani „zrobieni na siłę pedagodzy – dyrektorzy placówek, wychowawcy, nauczyciele”. Do tego grona niewątpliwie zaliczyć należy oskarżonego Stanisława Maliszewskiego. To są patologiczne społecznie jednostki, wyrządzają szkolnictwu, młodzieży i całemu społeczeństwu wielką krzywdę często nieodwracalną w skutkach! Dlatego osoby takie zasługują na zaostrzoną karę w maksymalnym pułapie i publiczne potępienie. Dyrektor Szkoły, wychowawca młodzieży to nie dyrektor PGR. Zastosowanie zawieszenia kary w stosunku do tego drugiego może być społecznie uzasadnione i zrozumiałe, ale zastosowanie tego w stosunku do pierwszego z w/w może tylko wzbudzić niesmak i rozgoryczenie. W wystąpieniu oskarżonego dopatrzyć się można elementów szkalujących osoby fizyczne i urzędników samorządowych, dlatego zapis przekazany został do opracowania analizy osobie najlepiej po oskarżonym znającej sprawę, natychmiast po otrzymaniu tekst zostanie opublikowany. Do napisania tej redakcyjnej notatki zostałem niejako zmuszony przez samego oskarżonego, który w sposób wielce niekonwencjonalny zwrócił się do mnie osobiście na sali sądowej w mowie końcowej. Jest to więc swego rodzaju riposta, choć z zasady nie reaguję na zaczepki osób które nie zasługują na mój szacunek a honorem nie dorastają mi do pięt. Oskarżony kilkakrotnie posługiwał się w Sądzie wydrukami dotyczących go, publikowanych w moim SERWISIE, tekstów. Odsyłam oskarżonego Stanisława Maliszewskiego do „noty prawnej” dostępnej z każdej podstrony SERWISU. Za zgodą autora w/w tekstów od dawna noszę na rozprawy oryginalne, redakcyjne i autoryzowane, interesujące oskarżonego wydruki. Wszak przed wejściem na salę rozpraw siedzimy razem na korytarzu. Wystarczy poprosić o taki wydruk lub o autoryzację swojego, zawsze byłem i jestem do tego przygotowany. Wówczas będzie oskarżony posiadał dokument i zezwolenie na jego posiadanie. To, co oskarżony dotychczas wyprawia nie jest zgodne z prawem a wydruczki w takim stanie nadają się wyłącznie do WC oskarżonego. Wysoki Sąd zna adres internetowy SERWISU inaczej nie mógłbym przebywać na sali w charakterze, w jakim tam jestem, ale jak widzę do zdegenerowanego umysłu to nie dociera. To są dziwne i głupie próby zakłócenia toku rozprawy od początku pomijane milczeniem przez Wysoki Sąd. Reakcja normalna i prawidłowa w tym przypadku, bo skoro pytania kierowane do oskarżonego muszą być formułowane na poziomie dziecka z trzeciej klasy szkoły podstawowej więc nie ma sensu tłumaczenie oskarżonemu bardziej zawiłych spraw, byłoby to „rzucaniem pereł między świnie” i szkoda na to czasu. Ja chwilami myślę, że oskarżony robi mi bezpłatną reklamę i wykazuje troskę o wzrost popularności. Gdyby robił to człowiek normalny otrzymałby podziękowanie, ale w tej sytuacji „pies szczeka a tramwaj jedzie dalej”. Oskarżony odwracając się tyłem do Wysokiego Sądu perorował w moim kierunku próbując dać mi wykład swoich poglądów na temat dziennikarstwa. Dopiero moja uwaga, że „powinien zwracać się do Sądu nie do mnie osobiście” przerwała mu tok myślenia i perory. Wyglądał przy tym tak obrzydliwie iż nie chciało mi się sięgnąć po aparat aby uwiecznić ten widok. Odzywając się złamałem zasadę właściwego zachowania na widowni i bardzo Wysoki Sąd przepraszam, ale był to gest obywatelskiego oburzenia, które mnie powinno usprawiedliwić i tak to odebrałem nie otrzymując uzasadnionej w tym przypadku uwagi od Przewodniczącego – dziękuję za zrozumienie i akt tolerancji. Dziennikarstwo panie oskarżony to „przede wszystkim wiedza, dobre wyczucie sytuacji oraz tak zwany szósty zmysł”. Z pańskim poglądem na dziennikarstwo można zapoznać się na wielu od lat publikowanych stronach FORUM, najlepiej w opisach działań przez pana podejmowanych, groźbach pod adresem redakcji GR, telefonach itd, aby wstrzymać publikację o pańskich przestępstwach w Gazecie Radomszczańskiej po pierwszym włamaniu do szkolnej pracowni komputerowej /wiele lat temu/. Ja także interweniowałem wykorzystując swoje dojścia, aby pomóc autorowi w publikacji „Listu otwartego” i dzięki temu, choć w formie bardzo okrojonej został po miesiącach opublikowany. Raz minęliście mnie, pan ze swoją asystentką, którą rozpoznałem w gronie pańskich świadków, choć nie wyglądała tak kwitnąco jak wówczas, dziś jest skulona przygaszona i bardzo szara jak widać niszczy pan wszystko i wszystkich wokół siebie. W redakcji dowiedziałem się, co wyprawialiście i jakich używaliście argumentów! Te fakty można potwierdzić jeszcze dziś. To nie te czasy, wówczas uzyskał pan częściowe zwycięstwo, ale teraz nie ma pan wpływu na to, aby udokumentowana informacja obiegła już nie tylko miasto czy region, ale cały świat. Publikowane w SERWISIE teksty są udokumentowane zgodnie z wymogami prawnymi, dane osobowe piszących pod pseudonimami są znane i zabezpieczone w redakcji zgodnie z obowiązującymi przepisami. Publiczne twierdzenie oskarżonego, że publikuję „anonimy” jest ohydną kalumnią doskonale pasującą do psychiki i wizerunku oskarżonego, jest także czynem karalnym. Oskarżony groźbami karalnymi zastrasza mnie publicznie, choć żadnych zawartych w groźbach konkretnych działań prawnych od lat nie podejmuje. Jeśli nie uzyskam przeprosin na moich warunkach zastanowię się ja nad podjęciem stosownych kroków, ale to już po wyroku i jego uprawomocnieniu ze względu na zarysowującą się i bardzo interesującą sytuacją prawną, sprzyjającą i dającą satysfakcję wszystkim pokrzywdzonym w tej ciągnącej się od lat sprawie. Oskarżony zwracając się do mnie na widowni ze swoją bezsensowną perorą odwrócił się tyłem do Wysokiego Sądu, popełnił olbrzymi nietakt a być może lekceważąc bezczelnie Sąd popełnił kolejny czyn karalny. Zgodnie z Art.9 §2 KPK wnioskuję o uwzględnienie w orzekaniu tej niewłaściwej postawy oskarżonego, pełna świadomość i premedytacja w działaniach widoczna w toku wszystkich rozpraw powinna mieć wpływ na kwalifikację czynu oskarżonego. Mowa końcowa oskarżonego nie jest przemówieniem ideologicznym na jakiejś „masówce fabrycznej”. Osoby siedzące na miejscach dla widzów nie tworzą audytorium dla oskarżonego, to tylko widzowie zainteresowani przebiegiem rozprawy bardzo często przedstawiciele mediów, zwracanie się do nich nie ma najmniejszego sensu i dobitnie świadczy o bezczelnym lekceważącym stosunku oskarżonego do przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości a tym samym do samego prawa. Takie zachowania oskarżonego były wielokrotne, więc nie może się tłumaczyć lapsusem, oskarżony wszystkie działania przeprowadza świadomie i z wielką, konserwatywną oraz egoistyczną premedytacją. Wyrok zostanie ogłoszony 20 grudnia 2005 r. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie surowy i adekwatny do czynów oskarżonego jego aroganckiej postawy, lekceważącego stosunku do wszystkich i wszystkiego w tym także do własnych obowiązków służbowych, patologicznych czynów i zachowań. Wyrządzone z premedytacją szkody nigdy nie zostały naprawione i już nie można ich cofnąć. Zniszczona pracownia szkolna, zniszczeni psychicznie i fizycznie wieloletnim stresem i mobbingiem wartościowi ludzie to straty nie do odtworzenia. Na zawarte tu gorzkie i przykre stwierdzenia istnieją dokumenty, sprawy te są jeszcze bardzo świeże w ludzkiej pamięci. Wiele lat temu mój przyjaciel poznawszy oskarżonego przy kieliszku powiedział:…„Ten człowiek zniszczy szkołę i część, tą wartościowszą grona pedagogicznego”… Te pamiętne dla mnie słowa okazały się prorocze! Ja wierzę, iż ten czteroletni horror będzie miał właściwy epilog. Nigdy nie traciłem wiary, iż doczekam czasów, gdy sprawiedliwość zacznie tryumfować nad układami i matactwami. Mam nadzieję, że ten czas nadszedł. Redaktor Naczelny, Administrator – Zdzisław Wiśniewski 18 grudnia 2005 r. Skradziono „to i to” zostało „to i to” wynika więc, że nic nie ukradziono – jedna z perełek wszelkich przemówień Stanisława Maliszewskiego. Polecenie „pakowania” otrzymały także inne osoby co zeznali świadkowie, dlaczego z takim uporem dręczy i opluwa oskarżony nauczycielkę która nie dała się skorumpować? Dlaczego świadomie i z premedytacją ukrył oskarżony tą „powszechnie” znaną informację przed Inspektorami z PZU? Jeśli inni znali tą informację to oskarżony zmusił ich do milczenia a jak oskarżony zmuszał jest w opisach spraw, nawet używając siły fizycznej. W toku rozpraw część świadków wierna oskarżonemu popadała w coraz większą amnezję na ten temat. Dziwne, pamiętać nieprawdziwe szczególiki a nie pamiętać informacji powszechnie w/g oskarżonego znanej. A może to było znane tylko w zaufanym gronie do którego pani W nie należała? …”Pani W sporządzając te protokóły mówiła Wysokiemu Sądowi, iż podpisywała tylko dwa protokóły i niczego więcej nie robiła. Okazało się później ja też muszę przyznać, iż posiadałem wiedzę, że chodzi o te dwie dwa protokóły. Niemniej jednak po raz pierwszy na rozprawie apelacyjnej pani sędzia Sądu Apelacyjnego pokazała mi dokument tak zwane Zgłoszenie Szkody do PZU pytając mnie czy ja nie wiem, co to za dokument. W pierwszej chwili nie byłem zorientowany, co eeee… co to jest za dokument i kto go sporządził. Powiedziała od razu czy to mało, że to świadczy o pewnym poziomie również i pana wiarygodności”…Oczywiście Sędzina okazując to zgłoszenie gdzie jest podpis sporządzającego Inspektora PZU oraz podpis Ubezpieczającego, gdzie widnieje oskarżony, miała określony cel. W jakimś kontekście miało to swój sens i wymowę, dlatego zapytała „czy to mało” i dodała „że to świadczy o pańskiej wiarygodności” ale tam na rozprawie brzmiało to w sensie negatywnym. Pani Sędzia zorientowała się w matactwach oskarżonego no i wydała właściwy wyrok kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia. To rozumie nawet dziecko w trzeciej klasie, ale oskarżony przytacza te słowa interpretując je jako potwierdzenie swojej niewinności głupio rozumując, że jest wiarygodny i że takowe potwierdzenie padło z ust Sądu Apelacyjnego. Panie Maliszewski, na co pan czapkę zakłada? Bo trudno nazwać to głową, bo tam u normalnego człowieka mieści się rozum. Jednak, jak zauważył mój przyjaciel, z premedytacją używa pan zlepków wyrwanych z kontekstu, to podobno stały pański sposób działania w „tym wariactwie jest metoda”. Ale czytajmy dalej słowa oskarżonego. …”Ja mówię na pierwszy rzut oka, kiedy rzuciłem yyyyy… na ten odręcznie napisany tekst nie bardzo wiedziałem, kto go sporządził. Ja tego nie sporządzałem. Więc kto mógł go sporządzić? Ja mówię najpewniej to albo opiekun pracowni albo sekretarka a najbardziej opiekun pracowni. Okazało się, że jest następny eee… następny dokument sporządzony przez panią W”…A więc wskazując panią W oskarżony świadomie i z premedytacją wprowadzał w błąd skład Sądu Apelacyjnego i teraz oskarżony cały czas robi to samo! Dokument sporządziła likwidatorka PZU o czym przypominam oskarżonemu w cytatach z rozpraw przy końcu mojego tekstu. Na siłę chce oskarżony kogoś obarczyć swoją winą. Wszyscy wiedzą, z kim powinien na ławie oskarżonych zasiadać, ale nie jest to wskazana przez oskarżonego, jedyna sprzeciwiająca się mu osoba. …”Później, kiedy będę mówił jeszcze o dwóch kolejnych dokumentach, które znalazły się w PZU a te dokumenty, o których mówię ich nie było w posiadaniu szkoły to znaczy w posiadaniu dokumentacji szkolnej”…Oczywiście oczyścił oskarżony sam i po odejściu (?) przy pomocy znanych powszechnie w środowisku dwu pań dokumentację szkolną dotyczącą sprawy i jego samego! Ale wiele dokumentów /kopie, ksera, notatki, wydruki/ są w posiadaniu wieloletniego dokumentalisty pańskich działań i znawcy tej sprawy oraz innych, ja muszę także mieć do nich dostęp w związku z publikacją tekstów. Zakończę kilkoma wybranymi cytatami z kilku poprzednich rozpraw doskonale ilustrującymi bezsens wypowiedzi oskarżonego i wykazującymi w jak bezczelny i perfidny sposób chce uniknąć odpowiedzialności na przekór udowodnionym ponad wszelką wątpliwość faktom przestępczego działania. Rozprawa z dnia 08.11.05 zobacz
Rozprawa z dnia 23.06.05 zobacz Komentarz do rozprawy z dnia 07.11.05 zobacz Rozprawa z dnia 29.11.05 zobacz Potwierdzam zgodność cytowanej wypowiedzi z nagraniem. To tyle mojej na ten temat wypowiedzi, zwykle publikuję czyjeś teksty ale chciałem dać oskarżonemu w odpowiedzi na zaczepkę, posmak mojego dziennikarstwa na pamiątkę. Wybrane cytaty to wierzchołek góry lodowej. Redaktor Naczelny, Administrator – Zdzisław Wiśniewski Zapraszam do następnych relacji w NIEZALEŻNYM SERWISIE REGIONALNYM. Stałe motto tych relacji: Dodano 2005–12–16 webmaster |
Copyright © 2000 – 2007 www.plawno.com Wszelkie prawa zastrzeżone.